Let's read fashion!

9:56 PM

Moda jest modna. To zdanie zauważyłam gdzieś jakiś czas temu i tak mi się spodobało, że powtarzam je w kółko i natrętnie, niczym mój budzik piosenkę Beatlesów o 7 rano. Moda jest modna. Nagle wszyscy są stylistami, wszyscy mają coś do powiedzenia, ''łączą ciuchy od projektantów z tymi z sieciówek'' (lub wersja dla początkujących - te z sieciówek z lumpexowymi zdobyczami). Aktorki muszą zatrudniać stylistki, by nie wyjść na bezguścia, te zaś prześcigają się w pomysłach, by rankiem po imprezie dla celebrytów przeczytać o prześwitującym stroju, których same były pomysłodawczyniami. Moda jest modna. Nie odnieście wrażenia, że mi to w jakikolwiek sposób przeszkadza! Oj nie, nie. Sama się tym zainteresowałam dzięki modzie na modę (sic!). Widzę tylu uzdolnionych Polaków, tylu zafascynowanych sztuką rówieśników, że aż mi się buzia szczerzy i mam ochotę skakać po łóżku z radości. A czego jeszcze Polakom brakuje, by osiągnąć modowe apogeum? Odpowiedź jest prosta. Vogue'a.
Ubrania, ale nie tylko one, całe pokazy są dla mnie sztuką. A sztukę lubię oglądać namacalną. Co z tego, że w internecie możemy obecnie znaleźć wszystko, od pokazów online aż po porady jak usunąć kurz z mikrofalówki? Ja muszę się przyjrzeć dokładniej, przeanalizować, a na komputerze nigdy nie mam na to czasu. Więc kolekcjonuję. Czy rzeczywiście potrzebujemy Vogue'a? Jak na razie na uwagę zasługują dwa magazyny, które czytam i jestem (przynajmniej zazwyczaj) zachwycona. I chociaż dzień w którym pani z kiosku na moje pytanie, czy aby jest już nowe Elle/Glamour potakująco kiwa głową obchodzę jako własne, comiesięczne święto (czyt. myję ręce, torbę z pracą domową rzucam w kąt i pogrążam się w lekturze) to czegoś tu brakuje. A brakuje samej mody w modzie. Krzywiąc się, przewracam strony z artykułami typu 'Kłamię, ile zarabiam', lub 'Mam 40 lat i mama wciąż przywozi mi obiadki'. Ale zaraz z dreszczami oglądam cudowne sesje zdjęciowe. Tak, bo sesje są dobre. Na prawdę mega. Mega, giga, biga i nie wiem jeszcze jaki przedrostek wymyślę. Modelki świetnie wystylizowane, ale też uchwycone przez bliżej mi nieokreślonych geniuszy aparatu. Doceniana jest także polska moda, często przedstawiane relacje z pokazów takich jak Zuo Corp czy Łukasz Jemioł. Doceniają, co mnie najbardziej cieszy, polskie bloggerki. Dzięki któremuś artykułowi Elle, odkryłam modelkę Hanię Koczewską, pochodzącą z Białegostoku, a obecnie muzę Karla Lagerfelda. Po 5 razy czytałam teksty o historii Fendi, Chloé, wywiady z Gorgio Armanim czy przewodnik po stolicach mody. Co więcej, nieważne czy wyjdę na powierzchowną, wielkość MA znaczenie! A ten format A4, nie wiedzieć czemu, kojarzący mi się z luksusem, grubość i obfitów odwołąń do wielkich światowych marek w Elle, robi na mnie wrażenie, jak najbardziej pozytywne. Ale żeby nie przesłodzić - denerwują mnie 'ciocie dobre rady', które w jakże ograniczony sposób doradzają nam, jak ubrać się w jakim stylu lub co nosić z czym w tym sezonie. Najbardziej ograniczająca ludzką twórczość rzecz, jaką tylko można powiedzieć! Co więcej, jeśli podane są już przykłady akcesoriów w danym stylu, są one od projektantów i zwyczajnie nie do kupienia dla przeciętnej Polki (a wiem, że to buduje tylko irytację, no bo przecież ja tak baardzo chcęęęę ten płaszcz Burberry (bo tylko on zgra się z moimi czarnymi shortami)).
Glamour przebija Elle w jednym, a mianowicie - w okładkach. Co jak co, ale do polskich celebrytek to ja zaufania nie mam i wolę patrzeć na Blake Lively (dla tych którzy nie kojarzą - Serena:) niż na Annę Muchę. 
Więc jak w końcu, potrzebujemy Vogue, czy nie? Według mnie tak. Bo Vogue jest klasą samą w sobie, prestiżem i marką (a tak się staram zwalczać wszystkie 'metkowe' oceniania rzeczy, sic!). Ale jak na razie, zadowalam się czytaniem Vogue w Empiku (bo kto zdoła kupować kilka gazet po 100 zł miesięcznie..) i czekam na polski Harper's Bazaar!



Fashion is fashionable. I saw that phrase somewhere and I can't stop saying it, like my alarm clock 'Love me dooo', my favourite Betles' song at 7 a.m. Fahion is fashionable. Suddenly everone is trendsetter, 'mix fashion designers' clothes with those bought in a network store' (or 'those bought in a network store with second-hand ones', an option for poorer people ;)). But don't think I don't enjoy it, oh no! Thet's propably the reason why my love to fashion started. I mean, if not all that 'fashion for fashion', would I heard about, let's say, Anna Wintour? I see so many talented teenages, fascinaed with all kind of arts, that I want to jump on my bed while writing this to You :). But what do Polish people need to become more 'fashionable'? You guys may not understand what I am talking about, cause you propably live in other countries, but some of those problems would be propably similar like those in your countries. So, what does Poland need? The answer is simply. Vogue.




I don't know why but I prefer reading fashion than surfing the Net. Yes, you've read correctly. I read it. I even love that feeling when I'm holding a fashion magazine. Its smell, its weight... I always look for a thousand times at some looks or photos. In Poland there are two most popular fashion magazines - Elle and Glamour. Although I celebrate that day when an old-date lady in newsagent's nodds to my question if there is the new one Elle as my own festival (read: as soon as I come home, I sit comfortly and start my trip to the outer space) there's something missing there. And that thing is just fashion. I never read those articles titled 'I'm 40 and my mum still cooks dinners for me' or 'I lie about how much I earn'. This isn't a part of my celebration! But I have to admit that photo sessions are really, really good. Well-styled, well-standing, good-looking models. I've read those articles about the history of Chloe, Fendi or an interview with Giorgio Armani several times and I'm so proud of Poles that they;ve written such good texts! I also discoered a great model, Hanna Koczewska, who comes from Białystok and now she's an inspiration of Karl Lagerfeld. So why do I complain? I'd love to buy USA or UK's Vougue, but in Poland it's extremely expensive (for me, I just can't afford 30€ for each newspaper) but it's so famous and.. you know, Vogue will always be Vogue, so sophisticated and famous. Now I'm waiting for Harper's Bazaar Poland. Ok, enough, I'll go to read Polish Elle.. I recommend it to you anyway!







You Might Also Like

15 COMMENTS

  1. great post :)
    i love fashion magazines :)

    ReplyDelete
  2. Some great editorials, lovely blog :) xx

    ReplyDelete
  3. szczerz nowiac rzadko sledze te magazyny, jesli juz to tylko w sieci;)

    ReplyDelete
  4. Fajnie napisane ;) Ja szczerze mówiąc nie czytam takich gazet, bo podążam za tym co mi się podoba, a nie co jest aczkolwiek nie ukrywam, że przez bloga kupuję rzeczy, które są modne i nie do końca mi się wcześniej podobały :P W końcu trzeba być feszyn! haha ;P

    ReplyDelete
    Replies
    1. To źle ! Musisz znaleźć w tym siebie! Pozdrawiam :)

      Delete
  5. nie odkryłaś Koczewskiej, ja Ci ją pokazałam :)

    ReplyDelete
  6. Vogue potrzebujemy, by istniał. Potrzebujemy mieć świadomość, popatrzyć, ale ja nie odczuwam potrzeby posiadania gazety za ponad sto złotych w domu, ba, ja jej nawet nie chcę, EMPIKowe przeglądanie wystarcza w zupełności. :) ja łącze ciuchy z lumpeksów z ciuchami z szafy babci, więc nie wiem, do której kategorii się zaliczam.
    I seeesje, tak, uwielbiam oglądać sesje, dobrze zrobione bywają magiczne, za to modowych porad nie cierpię, a za zwroty w stylu "w tym sezonie MUSISZ mieć", najchętniej bym zabiła. :)
    (dirty-runway.blogspot.com)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, dokładnie :) Zgadzam się! Sesje ♥ Ale te must-havy, to jakaś porażka..

      Delete
  7. jaką piosenkę Beatelsów masz na budziku?:D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Love me do, jest pośrednio napisane :))

      Delete
  8. hmm a czytalas K MAG? dobry jest, polecam ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czytałam, ale nie podobał mi się. Więcej obrazków, s umie niezbyt mnie pociągających , nie ma nawet gdzie o tekst zahaczyć :) Ale każdemu się podoba co innego. Ja słyszałam o K Magu dużo dobrego, niestety się zawiodłam

      Delete

like me on facebook

Subscribe