London: Soho snaps

7:06 PM

Moje ulubione miejsce w Londynie? Zdecydowanie okolice Covent Garden i Soho. To tam zostały zrobione moje ulubione zdjęcia, i to bieganie wśród tłumów wielobarwnej społeczności wspominam najlepiej. Znajduje się tam.. wszystko. Tak, to chyba najlepsze określenie na te dzielnice. Na licznych straganach i w małych, urokliwych sklepikach można kupić rozmaite dodatki, pamiątki, obrazy, poprosić o narysowanie własnej karykatury, posłuchać uzdolnionych muzyków zarabiających na ulicy czy pośmiać się wraz z tłumem z iluzjonisty. Ja o mały włos nie zemdlałam na widok cukierni Ladurée - na szczycie mojej (nieco przesadzonej) listy 'zrobić przed śmiercią' znajdowały się makaroniki z paryskiego odpowiednika Ladurée. Kosztują tak jak smakują (najlepsze w świecie!) (druga opcja jest taka że z podekscytowania nie poczułam dokładnie ich faktycznego smaku) i chociaż zamiast wieży Eiffla miałam Big Bena, przez chwilę poczułam francuską atmosferę (kolejna zaleta Londynu - jest mieszanką kulturową i etniczną, dla każdego jest w nim miejsce, ale i można w nim znaleźć tradycyjne przedmioty czy potrawy z całego świata!)

My favourite place in London? Undoubtely Covent Garden and Soho. I taken there my favourite pictures and I brought the best memories from that place - I'll never forget walking through crowded streets, looking at various people and thinking how lucky I am. What can we find there? Everything. I'm not exaggerating, we are able to buy there things like souvenires, paintings, home accessories, ask to have our carricature painted, listen to some talented street artists or look at illusionist's show. I almost fainted when I saw the huge sign 'Ladurée', you know, Before I Die list, that sort of things. I always wanted to try some real parisian macaroons, and yep, they taste like they cost - the best in the world! (the other option is I forgot to taste them because of being so excited). This is another thing I loved in London - you can be whoever you are, and left a part of you and your culture and tradition there (like French macaroons in a typical English place).


Nie było siły, żeby odciągnąć mnie od Disneyshopu - przez chwilę wróciłam do czasów miłości do lalek Barbie i koloru różowego, a ilość 'ochów' i 'achów' na widok podobizn wszelkich możliwych księżniczek była proporcjonalna do mojego uśmiechu (czyli zdecydowanie za duża).

There was no magical force, or any other kind of thing able to stop me from coming into Disneyshop. I came back for a minute to my childhood and being Barbie dolls and pink lover.


Wyobraźcie sobie swoją reakcję, gdyby podeszła do Was  przesadnie gestykulująca blondynka, po akcencie wiadomo, że turystka, i stojąc w centrum Londynu zapytała, gdzie jest najbliższa czerwona budka. Śmiech. Tak też zareagowało parę osób, od których usiłowałam się dowiedzieć, gdzie taka budka się znajduje, żeby zrobić kilka wymarzonych zdjęć. Jak na złość pierwszego dnia zwiedzania nie mogłam żadnej znaleźć. Natomiast w Soho był wszędzie, nadawały klimatu ulicom a ja w podskokach pobiegłam do pierwszej lepszej i udawałam, że z kimś rozmawiam. Tak jakby którakolwiek działała :)

Imagine your response if a blonde girl (who is gesticulating too much bu the way), undoubtely a tourist, came to you and asked (while being in the centre of London) where the nearest red telephone cab is. Laugh. Yep, this is how people reacted when I was looking for a telephone cab the first day. Finally in Soho I saw thousands of them, they gave this special climate to the streets, and I immiadetely started posing to my dreamt pictures. Pretending that they work, pretending that I'm talking to someone, I felt like in heaven :)




Zara dress, New Balance shoes, H&M tights

You Might Also Like

16 COMMENTS

  1. Świetne :) Mam nadzieję, że w najbliższym czasie zamieścisz coś z wycieczki z Londynu :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ogólnie mam sporo zdjęć, ale moje ulubione dodałam dzisiaj, jeszcze na pewno będzie filmik i post z Londynem nocą, ale nie chcę Was też tym zamęczyć :)

      Delete
    2. To nie jest zamęczenie! Takie posty są świetne, tym bardziej jeśli samemu się tego zobaczyć nie da.

      Delete
    3. Haha, spoko, będą jeszcze :))

      Delete
  2. genialne zdjęcia :)) notke też czytało się z przyjemnością! kolejny bardzo udany post, świetnie kochana ♥ ;))

    ReplyDelete
  3. Posty o Londynie, (który kocham) są na prawdę rewelacyjnie!! Ja również pamiętam jak biegałem po ulicach pytając się przechodniów gdzie znajdę najbliższą czerwoną budkę xD reakcje są bezcenne :D

    Pozdrawiam,
    Damian :) damn-fashion.blogspot.com

    ReplyDelete
  4. Ale zazdroszcze wyjazdu! Swietnie, ze sie udal!:-D

    ReplyDelete
  5. Świetna wycieczka, zawsze chciałam zobaczyć Londyn! I fajna stylizacja :)

    ReplyDelete
  6. aj tez bym odwiedziła tam Disneyshop haha :) czemu wczesniej o nim nie wiedziałam...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tam jest tyle różnych ciekawych sklepików, że można zabłądzić, więc się nie dziwię :) ja jak tylko go zobaczyłam pobiegłam w tamtą stronę ;)

      Delete
  7. jeeeeej, naoglądam się tych zdjęć z Londynu a później snuję plany o jak najszybszym wylocie - gdyby to było takie proste!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gdyby to było takie proste.. już bym tam była!

      Delete
  8. Hej:) Mam pytanie dotyczące ABC Language Centre. Podejmowałaś naukę w grupie i indywidualnie??? I czy któregoś z lektorów mogłabyś mi polecić ??? :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Już czwarty rok będę uczęszczała na naukę w grupach. Byłam na zajęciach (na zmianę) u p. Alickiej (zawdzięczam jej gramatykę!) I oczywiśie u cudownej pani dyrektor Malewskiej :) obie genialne, polecam jak najbardziej.

      Delete
  9. Such a great post! I love your blog!

    mfashionfreak♥blog
    giveaway

    I have a giveaway on my facebook page and I'd love you to join! Also, if you'd like to, follow my blog and I'll do the same for you.

    ReplyDelete

like me on facebook

Subscribe