Never ending Summer

10:25 AM

Na prawdę jestem życiową optymistką, szczerzę się nawet na widok stosu prac domowych czy ogromu naczyń, które trzeba włożyć do zmywarki, ale jednego nie mogę znieść - końca lata. Brr. Aż się wzdrygnęłam. Co z tego, że mam urodziny, co z tego, że jest dużo pysznych owoców (owocomaniak wita). I tak nienawidzę tego momentu, kiedy muszę po raz pierwszy założyć płaszcz, spakować plecak do szkoły i porzucić letnią swawolę. Jedyne co mi pozostaje to bacznie obserwować to, co dzieje się na Fashion Weeku w Nowym Jorku i zapisywać milion sylwetek z pokazów do czeluści dysku twardego. Jesienna chandra, chyba tak to nazywają.

I'm an optimist, really, I even smile when I see a tone of homework to do, or the whole table of dirty dishes which have to be put to dishwasher by me. But there's one thing I can't handle. The end of summer. Brr. I had to shudder. I don't mind I have my birthday in that time (one week left!), I don't mind all the yummy fruit which are in my garden then (I'm a fruitolic! If a word like this exists..). I hate this moment when I have to wear my coat for the first time, pack  for school and left summer freedom behind. The only thing I have left is to follow what's happening at New York Fashion Week and to save on my hard disc thousands of designer's shows. Autumn blues they call it.

Wolę uczyć się matematyki niż wszelkich nauk przyrodniczych (a ja znowu o tym samym...), tak więc stylizację rozłożę na części pierwsze (brawa dla mnie!). Pierwszy punkt: najnowsza miłość, czyli im więcej pikowań, tym lepiej. Mam już pikowany portfel, pokrowiec na paszport, bluzkę, oglądałam takiż płaszcz i wzdycham do pikowanych kozaków. Punk drugi: panterka. Jak się zapewne przekonacie, króluje ona u mnie w każdej możliwej postaci (i w każdym możliwym kolorze). Kiedyś jej unikałam, teraz nie mogę się od niej oderwać. Punk trzeci: buty. Marzyły mi się gladiatorki do kolan w stylu Jimmiego Choo, ale że na Jimmiego Choo mojej świnki skarbonki nie stać, są te krótsze, które też całkiem nieźle zdają egzamin (w końcu jakieś buty na płaskim obcasie!). I ostatnia już, czwarta część jakże głębokich rozważań ubraniowych - plecak. Nie podobały mi się te materiałowe we wzorki, których pełno jest na ulicach, szukałam jakiegoś skórzanego, najlepiej czarnego. Znalazłam, ku uciesze moich wykrzywionych od noszenia toreb ramion. Przynajmniej książkom będzie przyjemniej chodzić ze mną całymi dniami (rozważam wcześniejsze pójście spać, bo coś patrzę, że jest źle, jeśli rozmyślam nad losem podręczników). Miłego weekendu!

I prefer to learn Maths than all the nature studies (here we go about school again..), so I'll let myslef factorise this outfit (I mean break down of course). First of all: the newest love, which is the more quilted things, the better. I already have quilted wallet, quilted passport holder, Tshirt, I tried a coat like this on in the shop and I'm dreaming about high boots like this. Secondly: leopard print. As you propably heard few times, I used to avoid it and now I would go to the shop and buy everything in leopard, in all possible colours. The third issue: shoes. I was looking for over-knee gladiators like Jimmy Choo's ones but as my piggy bank can't afford on Jimmy Choo, these ones are shorter, but still look quite cool (finally some flat shoes!). And the last, fourth part of my (so deep) clothes talk is the backpack. I dind't like all those patterned backpacks made of material of which streets in my town are full to bursting. I found my perfect one - black and leather. My arms are happy I don't pang them anymore with huge bags. Oh, and my books are happier to be carried in backpack like this for the whole day. Everyday. Okay, okay, I have to go have some sleep unless I'm gonna talk about my book's feelings. And we wouldn't like a situation like this. Have you all a great weekend!




ph. Paula Olszewska, wearing: Primark tee, XXI via Lots Of clothes shorts, Zara shoes, Primark backpack

PS. Możecie przeczytać krótki wywiad ze mną tutaj :)
PS. You can read a short article about me here.

You Might Also Like

14 COMMENTS

  1. hej.
    świetny zestaw. typowo letni i obyś go długo nie ściągała, a lato trwało jak najdłużej.
    Pozdrawiam S.
    www.stilettosdresses.blogspot.com

    ReplyDelete
  2. Świetny zestaw! Uwielbiam twoje notki, bo nawet jeśli strój jest zwyczajny, opisujesz go w taki sposób, że od razu widzę kreacje rodem z Fashion Weeków. Także uwielbiam wszystko co pikowane, więc bluzka od razu podbiła moje serce <3

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję, cieszę się że teksty się podobają! :)

      Delete
  3. Wszystko przez matematykę!
    Jak zwykle świetnie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Miłości nie ma, jest matematyka! (szczególnie, że ja na humanie haha :D)

      Delete
  4. Świetny zestaw ! Ja za panterką się niby uganiam, ale wciąż nie mogę znaleźć tej idealnej, że powiedziałabym "biorę" bez zawahania bez względu na to czy to spodenki buty czy cokolwiek innego.
    Pikowania, lubię, uwielbiam a nawet kocham. Mam na ich punkcie fioła więc za pewne już wiesz co myślę o Twojej bluzce (szczególnie, że jest jasna!).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moja panterkowa obsesja - taka jak u Kenzo. Kolorowa, duża, łaciata. Soon na blogu :P A co do bluzki, to właśnie super, że coś nie-czarnego a pikowanego!

      Delete
    2. Kenzo w sprawie panterki jest dla mnie mistrzem i gdybym tylko miała możliwość nosiłabym bez "ale" ;)

      Delete
    3. Ja wyhaczyłam, są 'inspiracje' w Topshopie i RI!

      Delete
  5. też ubolewam nad końcem lata... wolę to na razie negować ;-)

    ReplyDelete
  6. Świetnie wyglądasz. :) Bluzeczka z pikowaniem wygląda bardzo ciekawie i elegancko!

    ReplyDelete

like me on facebook

Subscribe