Good piece of adivice in Radzka's book

6:27 PM

Nidy nie lubiłam poradników. I w sumie nadal nie lubię. Po prostu nie widzę sensu czyjejś ingerencji w moje życie, w mój styl, w to jak postrzegam świat, które miejsca mam zwiedzić bądź omijać szerokim łukiem, gdzie jadać, jak się malować i którego szamponu do włosów używać, żeby moje włosy wyglądały jak tej sphotoshopowanej pani na opakowaniu specyfiku. Ale są takie pozycje, które koniecznie chceciemy przeczytać, obejrzeć dane filmy lub przesłuchać konkretne, polecane playlisty. Żeby wyrobić sobie zdanie, może dowiedzieć się czegoś ciekawego albo odkryć nowe zamiłowanie. 

Może nie do końca tak to wyglądało przy książce, o której będę dzisiaj mówiła, ale system był podobny. Magdę miałam okazję poznać na tegorocznym Fashionable East. Jej filmowe poczynania w sieci śledziłam już od długiego czasu i robię to nadal, bo uważam że jest rzadkością wśród YouTube'owych twórców i rzeczywiście, mówi o modzie i tematach z tym związanych, emanuje energią i, co bardzo ważne w przypadku bloggerów i vloggerów - myślę,  że mogę jej zaufać. Wyraża swoje zdanie i dysponuje konkretną wiedzą, tak więc nie miałam wątpliwości, że do stworzenia swojej książki podejdzie z klasą i zaangażowaniem, a jak tylko się o niej dowiedziałam, zamówiłam w przedsprzedaży. Po małych turbulencjach (witajcie z moim świecie, czyli zaginiona przesyłka, dziwna sprawa ze sfałszowanym podpisem i inne zawirowania około-radzkowo-książkowe) w końcu do mnie dotarła. Obejrzałam wcześniej film dotyczący etapów powstawania poradnika i byłam przygotowana na to co zobaczę w środku. Nie myliłam się, książka to 100% Magdy, więc jeśli lubicie jej filmy to jest to wasze 'must read'.
Pierwszym plusem jest fakt, że czytając (chociażby wstęp) mamy wrażenie, jakbyśmy słyszeli trajkotającą Radzię, używa ona swoich ulubionych określeń (a te widoki!), o czym zresztą pisze w przedmowie. Nie próbowała udawać osoby zdystansowanej do czytelnika, wbrew przeciwnie, doradza niczym koleżanka przy kawie (a moim zdaniem jest to kluczowe w odbiorze tego typu lektur).

Bardzo podoba mi się również szata graficzna i cała oprawa wizualna. To odbieram jako bardzo duży sukces, gdyż książka jest wydawana w twardej oprawie na ładnym, lśniącym papieże i dokładnie jak mówiła autorka w przywoływanym filmie - mamy wrażenie, jakbyśmy trzymali w dłoniach album Tashena (a cena pozostała na prawdę  przystępna, jak to mówi Magda - trzy kawy w Starbucksa!).  Bo i takie jest zadanie tej książki. To nie jest żadna powieść, z którą spędzicie kilka długich, zimowych wieczorów. Ja przebrnęłam przez nią w jakieś dwie godziny, od razu jak tylko ją rozpakowałam.

Wrócę więc do początku, czyli do mojej antypatii w stosunku do wszelkiego rodzaju poradników. Uważam, że Magda, jako doświadczona personal shopperka jest w temacie bardzo obeznana, przeczytała wiele książek dotyczących kobiecych kształtów i pasjonuje się tym tematem, ale ja nigdy nie byłam specjalnie zainteresowana dobieraniem krojów konkretnie do sylwetki (chociaż niektóre triki warto stosować w codziennym życiu, sprawdzają się!). Tak więc meritum "Radzka radzi: Tobie dobrze w tym!" (tylko ja nie potrafię przeczytać tego tytułu nie śpiewając jednocześnie skocznej melodyjki?) przejrzałam raczej machinalnie. Jest na pewno świetną bazą dla wszystkich, którzy mają problemy z kupowaniem ubrań i dodatków, co ważne - przykładami są autentyczne kobiety, a prezentowane na kartach książki ubrania pochodzą z faktycznego sklepu, dostępnego w Polsce. No i własnie, sklep. Fakt, sponsor do tego typu przedsięwzięć jest niezbędny, ale każda część garderoby została opatrzona, pod koniec  czytania przyprawiającym mnie już o pełne poirytowania westchnięcia, napisem skąd pochodzi (konkretnie spora platforma internetowa answear.com). Nie mam jednak tego za złe Radzi, pisane drobnym druczkiem podpisy można nauczyć się omijać, a jeśli miała być to karta przetargowa do możliwości zaprezentowania czytelnikowi konkretnych przykładów - lepszy rydz, niż nic (chociaż lepszym pomysłem byłoby zróżnicowanie sklepów, gdzie często znaleźlibyśmy, moim zdaniem, lepsze wizualizacje omawianych zagadnień, także w bardziej przystępnych cenach. Z drugiej strony pozostawia to czytelnikowi pole do popisu w samodzielnych zakupach, gdzie może wzorować się propozycjami z książki). 
Bardzo się cieszę, że oprócz typowo poradnikowej części nie zabrakło tego, co lubię najbardziej, czyli modowych ciekawostek i historii. Ta książka jest skierowana raczej do laików i ma przedstawiać w przystępny dla oka sposób podstawowe treści, tak więc historia mody opisana została na dziesięciu zaledwie stronach, ale za to całkiem rzetelnie i przystępnie. Ten, kto zainteresował się danym zagadnieniem spokojnie może sięgnąć po bardziej rozbudowaną pozycję (chociażby pokroju "Historii mody" Bouchera Francis,  na której zresztą opierała się Radzka w swoich tekstach). 

"Kolory" to drugi rozdział, gdzie Magda przedstawia własny pogląd na określanie typów karnacji (a właściwie je obala) i opisuje poszczególne barwy oraz ich znaczenie. W "ściądze" znajdują się klasyki - Ray-Ban'y, trencz Burberry, torebki LV, Chanel, czy Birkin, czerwone podeszwy Louboutina i moje ulubione New Balance'y. I tak jak pisałam wcześniej - to "tylko" i "aż" podstawa, która dla mnie nie była niczym odkrywczym, ale przeciętnej kobiecie, poszukującej prostych ubraniowych porad, przedstawi zarys modowego światka. 

Cenię w tej książce wyrobione zdanie Magdy na poszczególne tematy. W rozdziale "mity" nie boi się zaprzeczać powtarzanym przez wszystkich stwierdzeniom, jak np. "czerń wyszczupla", albo "niepasujący do mnie kolor", mówi o swoich niezbędnikach, dalej porusza temat dress code'u i, co bardzo mnie zaciekawiło (bo nigdy nie przybrałam się do jakiejś lektury temu poświęconej, czas nadrobić zaległości!) - materiałów, z jakich wykonywane są ubrania. Ostatnia część to krótki poradnik odnośnie zakupów on-line i mierzenia swojego ciała, bardzo przydatny wszystkim osobom niewychowanym w generacji komputerów (w tym momencie oczyma wyobraźni widzę moją mamę przeglądającą sklepy internetowe- zgrozo!) 

Podsumowując, myślę, że bazy są potrzebne, żeby budować fundamenty wiedzy i wyrabiać własne zdanie, a Radzka takiej podstawy nam dostarcza. W końcu, jakimi modowymi ignorantami byśmy nie byli, każdy ubrać się musi. A jak nie lubi nad tym myśleć, może posłużyć się chociażby tym poradnikiem. Książka jest uniwersalna, ilustracje czynią odbiór przyjemniejszym i zawsze warto do niej sięgnąć w razie wątpliwości dotyczących któregokolwiek z poruszanych tam tematów (jak np. przed zakupem swetra, gdybyśmy chcieli upewnić się, jaki wybór będzie dla nas najlepszy, zarówno pod względem kroju, jak i surowca z którego został wykonany). A Wy, czytaliście? Co sądzicie?

PS. Gratulacje i jestem dumna, że osoby zaczynające w Internecie ciągle odnoszą kolejne sukcesy. Można? Można!

You Might Also Like

1 COMMENTS

  1. Uwielbiam takie ksiażki :)

    Zajrzysz?:)
    iamfuckingcrazybutiamfreee.blogspot.com

    ReplyDelete

like me on facebook

Subscribe