Brick Lane streetart

11:42 AM

There were some places in London I would go every time I had an opportunity (read: chose it over dating books in my bed) and one of them was definetely area of Brick Lane and Shoreditch. I adored harsh buildings, colourful and dirty walls where you could feel the vibe of freedom, being young, just meeting strangers on the streets that would start talking to you since you had an inner connection - you all were artistic, fresh minds lost somewhere in between damaged factory and hidden cafe. 

What I'm wearing on the pictures is the ideal set I've always imagined London-ish style like : 90's, being adventurous and edgy, mini skirts, cartoon prints, just Spice-Girls-Wannabe (inside joke hehe). When we wandered around the coolest vintage shops in there with my friend, we spotted a H&M pop-up store, which organized some treats for people at the time, including free ginger beer and fake tatoos. I couldn't get more excited so I even put some golden and silver patterns on my face. Anyway, I hope you'll like the last outfit photoshoot I have from London and have a lovely Sunday y'all xx

Był takie miejsca w Londynie, do których wracałam, jak tylko miałam okazję (czytaj: zdecydowałam się porzucić perspektywę randki z którąś z książek, które namiętnie kupowałam w małych sklepikach ze starymi rzeczami), a jednym z nich zdecydowanie była okolica Brick Lane i Shoreditch. Uwielbiałam po prostu chodzić tymi uliczkami, wśród budynków tak innych niż te, do których moje oko było przyzwyczajone w zachodniej części miasta, gdzie rozpadające się fabryki pokryte kolorowymi muralami idealnie nadawały klimat poukrywanym w zakamarkach kawiarniom i młodym ludziom, z którymi można było porozmawiać tak zwyczajnie, na ulicy, bo wszystkich nas łączył młody wiek i dziwny do wytłumaczenia wewnętrzny artyzm (jakkolwiek patetycznie to zabrzmiało). 

To co miałam na sobie tego dnia, kiedy wybrałyśmy się z koleżanką na zakupy w sklepach vintage, idealnie oddaje moje wyobrażenie stylu londyńskich nastolatek. Lata 90., luz, długość mini, dziwne nadruki (Garfield górą!) i klimat Spice Girls to ogólne wyznaczniki, które od jakiegoś czasu szczególnie mi odpowiadają (delikatna zmiana od wcześniejszego umiłowania do glamouru :D ). Jeszcze jedna zaleta Brick Lane? Zawsze natrafisz na jakąś miejską akcję promocyjną i coś.. darmowego :) Tym razem przez przypadek znalazłyśmy pop-up store H&M, gdzie można było zmierzyć limitowane kolekcje tej znanej sieciówki, ale też napić się smakowego piwa imbirowego, poddać swoje włosy wątpliwie pięknemu zabiegowi zaplatania w milion warkoczyków i zrobić zmywalne tatuaże, którymi byłam bardziej podekscytowana niż małe dziecko czekoladkami Frozen. Nakleiłam sobie nawet ich kilka na twarzy, więc musicie sobie wyobrazić miny pracowników sklepu, kiedy zajmowałam stanowisko tatuaży nader długo. :)
Mam nadzieję, ze ostatnia typowo blogowa sesja z Londynu Wam się spodoba, ale uprzedzam, że to jeszcze nie koniec materiału zdjęciowego jaki mam, miłego tygodnia! xx






(wearing: Topshop skirt, Pimkie shoes, H&M body suit)

You Might Also Like

4 COMMENTS

  1. I absolutely love your blog and find nearly all of your
    post's to be just what I'm looking for. can you offer
    guest writers to write content for you? I wouldn't
    mind producing a post or elaborating on most of the subjects you write with regards to here.
    Again, awesome website!

    my site :: Stormfall Rise Of Balur Cheats

    ReplyDelete
  2. cultural appropriation!

    ReplyDelete
  3. idealne miejsc na zdjęcia :) stylizacja tez super :D

    ReplyDelete

like me on facebook

Subscribe