Simple black skirt in Brick Lane

3:05 PM

Jako że zdecydowałam, że Notting Hill to moje miejsce do życia i to tu wolałabym zostać, chociażby z uwagi na bezpieczeństwo, obiecałam sobie, że wschodni Londyn odwiedzać będę jak najczęściej. I tak, kilka dni temu, jeszcze zanim dowiedziałam się, że nie mogę przyjść do pracy, którą przyjęłam i musiałam biec w tych butach (które traktuję jako najwygodniejsze obcasy na świecie, ale nadal o b c a s y ) na metro i błagać poprzedniego szefa o przyjęcie mnie z powrotem (tak, wiem, tylko ja mogę mieć takie przygody) pojechałyśmy na Brick Lane. Ciężko opisać, dlaczego tak lubię to miejsce. Może to przez murale, dziwne, opuszczone, rozwalające się budynki z powybijanymi szybami i ukrytymi gdzieś z boku sklepami vintage, a może po prostu za ludzi których można tam spotkać - młodych, dla większości polskiego społeczeństwa pewnie dziwnych, a według mnie po prostu inspirujących, wyjątkowych, z artystycznym zacięciem i wyjątkowym stylem. O tak, mogłabym tam siedzieć godzinami i przypatrywać się ludziom i ich stylizacjom. Jeśli uważacie, że ja czasem wyglądam dziwnie - zapraszam na Shoreditch, tam się dopiero dzieje! Włosy we wszystkich kolorach tęczy, skarpetki do sandałków, pstrokate kombinezony i kolorowy make-up to tylko kilka rzucających się w oczy atrybutów mieszkańców owej okolicy. Ja wybrałam na spacerowanie po zakamarkach Mekki tutejszych hipsterów coś prostego (pomińmy fakt, ze to jedna z niewielu rzeczy, które nie są pogniecione, a ja obecnie nie posiadam żelazka. O, czajnika też, ale to już inna historia), czyli spódnicę, którą kupiłam na matury (kiedy to było?!) i T-shirt z second-handu.

Given that I decided that I have an inner bound with Notting Hill area and feel like this is my place to live in, I promised myself to go as often as possible to East London, just to experience this outstanding vibe you cannot really explain. Imagine brick walls covered with street art, young people with their hair coloured in every possible shade of the rainbow (sometimes all at once), best vintage shops in the world, cheap street food and, above that, hidden places that tourists don't really get to see but are available for anyone who has some time to get lost. It may seem negligent to some, but for me it is a place of inspiration. We had a few hours before I got a phone call I'm not needed anymore in the job I decided to take so had to run in these booties and beg my previous boss to take me back (lol, #kardise'sadventures), so not to waste the perfect occasion we shoot some pictures with these cute drawings in the back. I bought this skirt before taking my finals and I feel like it matches every tee I posses so #winwin. Talk to you soon! xx

wearing: Zara shoes, Mohito skirt, sh top, DIY choker

ph. PARK

You Might Also Like

1 COMMENTS

like me on facebook

Subscribe